|
 1 września pojechaliśmy na Uroczystość Zaślubin naszego kuzyna Wiktora i jego wybranki Malwiny do Targoszyna. Targoszyn jest niedaleko Jawora i blisko Rogoźnicy, gdzie mieścił się hitlerowski obóz Gross Rosen. Do Targoszyna dojechaliśmy godzine przed planowanym czasem zaślubin. Zwiedziliśmy wioskę, obejrzeliśmy kościół. Daliśmy również zarobić parę złotych lokalnej przedsiębiorczości spożywczej. Potem pod kościołem pozostało nam oczekiwać na godzinę 16. Pierwsi do nas dołączyli Beata i Rafał z rodzinką (Beata to siostra Wiktora). Zaczęło padać. No to my w nogi do kościoła i siedzimy. |
|
Więcej…
|
|
|
 W pewną niedzielę rano spontanicznie podjęliśmy decyzję, żeby pojechać do Parku Miniatur zabytków dolnośląskich. Park ten mieści się w starej Fabryce Dywanów w Kowarach koło Karpacza. Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy. Auto zapakowane i jedziemy. Żeby było przyjemniej, to nie na około, tylko na skróty przez góry. 80 km w dwie godziny. Warto jechać przez nasze góry. Widoki są prawie nieziemskie :-) Można tam zobaczyć obok siebie Zamek Książ, Pałac w Łomnicy, Kościół w Krzeszowie i wiele wiele innych przepięknych modeli istniejących zabytków dolnośląskich. |
|
Więcej…
|
|
W tym roku
Sylwester rozpoczęliśmy już w piątek 29 grudnia 2006 roku. Przed
południem wyjechaliśmy w Beskidy na spotkanie z bracią
goldeniarską. Cztery dni pobytu w Porąbce zapowiada się świetnie.
Do autostrady dojechaliśmy w miarę szybko. 60 km w godzinkę. Ale
już potem jazda była czystą przyjemnością. Grzecznie 130 km/h na
autostradzie bardzo przyśpiesza podróż. W Pszczynie
widzieliśmy bardzo groźny wypadek. Zderzenie 2 samochodów,
na jednym pasie reanimują kobietę, na drugim mężczyznę.
Straszne. Noga sama z gazu zeszła...
|
|
Więcej…
|
|
 05.12.2006 rok ja-mama i ciotka Magda (na zdjęciu) zabrałyśmy
Olę na bielawski rynek, aby zobaczyła Świętego Mikołaja, który zapalał
lampki na choinkach. Jednak naszej latorośli najbardziej podobaly się
koniki, ktore przywiozły Świętego.
Złapala ciocię za rękę i poprowadziła pod sam pysk
konia. Głaskała go, chciała nawet pocałować i oddac mu swoją ulubiona
zabawkę, ale konik nie był zainteresowany.
|
|
Więcej…
|
|
 W sierpniu 2006 obecnością swoją zaszczycili nas - kuzynka
mojego męża Bernadetta z mężem Jackiem i ich gromadką dzieci w
liczbie DWA. Pochodzą z Kaszub zaledwie 2 godziny drogi do morza,
więc góry i okolica to było dla nich coś nowego. Tym bardziej, że byli
pierwszy raz w Górach Sowich (Owl Moutains). Bardzo im sie tu
podobało. Przyjechali także ze względu na sławę wrocławskiego
ZOO. Dobrze pamiętają prowadzących program "Z kamerą wśród zwierząt"
|
|
Więcej…
|
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»
|
| Pozycje: 1 - 15 z 21 |